Śledź w płytkich wodach
Będzie krótko, bo jestem zmęczona i śpiąca i łóżko mnie woła. Śledź is not dead. To chyba najważniejsze. Rozwój rozlał się szerokim frontem i mało z niego wychodzi, ale...! Oficjalnie ogłaszam, że wynika to z dbałości o różne szczegóły różnych zagadnień od pierwszych chwil projektu i nie chcę zostawiać niczego przypadkowi na później do łatania. O wszystkim pamiętam, albo staram się o niczym nie zapomnieć. Doświadczenie w pracy nad takimi projektami, ani swoimi, ani informatycznymi, mam żadne. Co innego być inżynierem w korpo mieć swój kawałek ciasta, a co innego próbować okiełznać zagadnienia twarde, miękkie i kudłate. Plus jest taki, że kolejne wynajduję z prędkością błyskawicy. Minus jest taki, że to-do lista wydłuża się z godziny na godzinę. To jest przytłaczające. Nisko wiszące owoce nie są tam, skąd chcę je zebrać. Są tak nisko, ze muszę się schylać, żeby ich sięgnąć, więc też marudzę, że nie wygodnie. Po prostu nawet łatwe rzeczy trzeba zrobić i to nie abstrakcyjnie, tylko m...