Pierwsze kroki
Nie po raz pierwszy... używam komputera. Nie pierwszy raz piszę bloga, nie pierwszy raz pisałam program (mniejszy czy troszeczkę większy), nie pierwszy raz konfiguruję coś na komputerze. Dotychczas to wszystko było dość beztrosko-hobbistyczne. Nie musiało być idealnie, wystarczało do mojego użytku.
Teraz chcę robić podobne rzeczy, ale bardziej świadomie, w bardziej uporządkowany sposób. Zgodnie ze sztuką. Nie tylko na teraz, ale z myślą o przyszłości. Czy to jeśli zechcę wrócić do czegoś, czy to jeśli ktoś uznałby moją pracę za przydatną i pomocną i chciał jej użyć. Chcę włączyć takie myślenie "czterowymiarowe". Poniekąd również dlatego, żeby poświęcić każdemu kroku więcej uwagi, a dzięki temu, miejmy nadzieję, więcej zapamiętać o tym, co robię.
Bo o ile robię rzeczy nie po raz pierwszy, to teraz znowu uczę się je robić, jakbym znowu uczyła się chodzić, albo jeździć na rowerze. Mam ten komfort, że mam dość czasu, który mogę poświęcić na naukę. Nie zmienia to faktu, że czuje się z tym trochę dziwnie, bo w tym wieku chciałabym pewne podstawy mieć już ugruntowane, a dobre nawyki wyrobione i działające niemal podświadomie, bez wysiłku. Ale lepiej późno niż wcale, a też jeszcze nie jest za późno, skoro przede mną drugie tyle życia.
No dobra, ale o co chodzi? Chcę być cyfrową autochtonką, czuć się przy komputerze i w sieci u siebie, ale też być na pewnym wspólnym poziomie z innymi podobnymi. Uczyć się i gonić lepszych od siebie. Znać wspólny język, patrzeć podobnie na pewne zagadnienia. Uznałam, że do tego będę potrzebowała zaznajomić się z GitHubem i lepiej rozumieć środowisko Linuxa, którego dotychczas używałam jak lżejszego i darmowego Windowsa, nie znając nawet jego potencjału.
Dlaczego? Dlaczego teraz? Chciałam tego od dawna, ale nie wiedziałam jak się za to zabrać. Teraz z pomocą AI otrzymuję odpowiedzi na wiele pytań, dzięki zasobom internetu mogę znaleźć uzupełniające informacje czy próbować networkingu. Wcześniej chyba bałam się ogromu wiedzy, który muszę posiąść. Wydawało mi się to labiryntem z ukrytym wejściem. teraz mam narzędzia i motywację. Chyba to ostatnie było kluczowe.
Co zatem planuję teraz robić? Założyłam konto na GitHubie. Chcę przenieść tam kawałki moich starych projektów i powoli je rozwijać do etapu, kiedy będą działały. Jednocześnie na mikrokomputerkach RaspberryPi chcę uczyć się obsługi systemów Linuxowych, sieci, konfiguracji serwerów. Zobaczę ile czasu zajmuje zgłębianie poszczególnych gałęzi i może będę musiała się ograniczyć tylko do niektórych z nich, a może będę mogła wybierać kolejne i jeszcze poszerzać wachlarz umiejętności.
Dlaczego potrzebuję o tym pisać? Nie sądzę, żeby same moje przemyślenia były dla kogoś przydatne. Raczej jest to instrukcja do zrozumienia całego procesu. Dlaczego cała reszta znajdzie się tutaj, dlaczego takie różne rzeczy będą tu zebrane, jaki kontekst je spaja. Może ta strona mniej techniczna kogoś też zainteresuje. Będzie mi miło jeśli tak się stanie. Może potrzeba narzucenia sobie rutyny ma mi pomóc w utrzymaniu postanowień. Oby ta rutyna nie stała się przykrym obciążeniem i udawało mi się przyszłości znaleźć czas na jej kontynuowanie. Trzymajcie kciuki :D
Komentarze
Prześlij komentarz