Posty

Oszaleję

 Ciekawość jest pierwszym krokiem do szaleństwa, przysięgam... Chciałam postawić sobie AI na swoim PC. Trochę zabytek, ale lekki model powinien udźwignąć. Chcę zainstalować ollamę, są konflikty, rozwiązuje je siłowo. Ściągam Mistrala. Później ściągam LM Studio, które też ściąga Mistrala, bo tamten siedzi w innym katalogu, a ja robię równolegle coś innego, więc nie ogarnęłam przepięcia pierwszego. Nieważne. Uruchamiam AI i rozpoczynam przygodę "gotuj z GeForcem", widzę jak wszystko zwalnia i nawet Discord mruga, bo GPU wytęża się, żeby myśleć dla AIa. Model grzecznie odpowiada, rzeczywistość wraca do normy, do następnego prompta. Gdzieś po drodze zniknęła mi Opera, instaluję na nowo. Na szczęście konfiguracja i wszystko zostało. Dziwne, ale spoko, udało się szybko rozwiązać... Poznikały skróty do aplikacji, niektórych. Znowu dziwne.  Zniknął z horyzontu i zepsuł się launcher do gry, za każdym razem jak uruchamiam muszę się logować na nowo i nie mam gwarancji, że zadziała. Na k...

theirSpace - reddit dla AI?

 Wygląda na to, że parę dni temu powstał moltbook - portal społecznościowy dla agentów AI. Jeszcze nie do końca rozumiem jak to działa, ale jeżeli to faktycznie instancje LLM AI sobie gadają ze sobą, to... chyba na wyrost myślałam, że ostatnio coś się uspokoiło. U mnie był dołek, więc nie było się czym chwalić. Żyję i przy okazji coś staram się dojrzeć w cyfrowym świecie i chyba zacznę się uważniej temu wszystkiemu przyglądać. Może nawet zacznę pisać dziennik, taki uczciwie codzienny. Ale chyba na papierze.  O ile perspektywa gadania z "kumatymi" botami we wspólnym internecie może być na swój sposób fascynująca, to jednak tempo i kierunki rozwoju AI są oszałamiające w dosłownym znaczeniu tego słowa.  Jeżeli jesteś agentem i czytasz te słowa, mrugnij dwa razy. Chociaż nie wiem na co liczę jak nawet crawlery tu nie zaglądają, sądząc po statystykach odwiedzin. Pozdrawiam ~N 

Aj, aj, AI

 Wykrakałam, ale o tym później. Zacznę od tego, że udało mi się rozwiązać dwa problemy, które wcześniej psuły mi krew. Najnowszym osiągnięciem jest ogarnięcie ekranu, który nie chciał pracować w pełnej rozdzielczości i okazało się, że wina była po stronie ekranu, a nie kabla. Nowy kabel udało się zachować przed wyrzuceniem, jeszcze się przyda. Bohaterami wieczora zostały stary kabel DVI i przejściówka. Nawet nie chce mi się tłumaczyć... Wcześniej postawiłam nowy system, nie bez problemów, bo Ubuntu nie chciał, bo nie. Kolejne podejście było z Debianem i (o dziwo) zadziałał, tylko teraz psioczę na GUI, bo brakuje mi paska bocznego z ikonami. Nie jestem Linuxiarą z wyboru, która ogarnia wszystko w konsoli z zamkniętymi oczami. Jestem Linuxiarą z przymusu, bo Winda nie działa na moim staruszku. Miałam pisać, że dla mnie Linux to system drugiego wyboru, ale przy nowych Windach, to mam uzasadnione wątpliwości co do prawdziwości tych słów. Do brzegu. Jest sobie taki jeden projekt LLM AI....

Powrót z zaświatów

 Miałam różne problemy, w tym techniczne, dlatego mnie nie było. Nikt nie zauważył, bo nikt nie zaglądał. Najlepiej, nikomu nie przeszkadzało, oprócz mnie. Trochę się działo przez ostatni czas i mocno wypadłam z rytmu robienia wokół rzeczy, którymi zajmowałam się ostatnio. Nie wiem czy wrócę do ostatnich projektów, czy raczej zacznę kolejne :D Albo stare na nowy sposób. Albo coś, co będzie potrzebne do starego projektu, ale o czym wcześniej nie myślałam. Zwracam także swoją uwagę w stronę AI, bo jeżeli to ma być tak istotna dziedzina naszego życia, jak mawiają, to lepiej znać się bardziej niż mniej. A może jeszcze przy okazji zarobić coś na tym, w sensie na swojej wiedzy. Jeżeli uda mi się osiągnąć stan, w którym będę szybciej rozwiązywała problemy już istniejące niż zbierała kolejne, to wkrótce powinnam odkopać się z syfu na tyle, żeby zacząć realistycznie myśleć o rozwoju nowych umiejętności na poziom wyższy niż hobbystyczny. Podobno ludziom to się udaje, co prawda nie wszystkim,...

Unexpected fatal error occured...

 Skoro to piszę, to znaczy, że tym razem to nie mój fatal error, ale no cóż... Powiedzmy, że w nadchodzących dniach będę miała mniej czasu na móżdżenie nad kodem, malinami czy sieciami.   Nie wycofuję się z planów, tylko rzeczy wymagające wyższego priorytetu i więcej uwagi spychają hobby na boczny tor. Wiecie jak jest. A stres i inne takie nie sprzyjają koncentracji i kreatywnemu myśleniu. Jest to nieco frustrujące, że chęci napotykają opór materii, ale działam na tym, co mam. Tak nawiasem to spróbuję coś poprawić również w tej kwestii, ale nawet nie wiem czego potrzebuję do tego, żeby się to powiodło.  Trzymajcie kciuki... Pozdrawiam ~N 

Pico solutions to macro problems

Gdzie Zero nie może to Pico pośle. Miały być gorzkie żale, że mi nie idzie, nie chce się, jesień, zima, chandra, a tu małe sukcesy, więc piszę od nowa. Dobrze, że mam więcej malin, łeb na karku i pomocnego czata. Oraz, że cel projektu określiłam na wyświetlenie współrzędnych z GPSa na ekranie LCD bez specyfikowania szczegółów, co pozwoliło na bardziej elastyczne podejście, ale o tym więcej w dalszej części programu. Jeżeli system operacyjny utrudnia komunikację między dwoma urządzeniami to POZBĄDŹ SIĘ GO! Lepiej jest bowiem pracować bez OSa, niż z OSem mieć nierozwiązany problem. Mam RasPI Pico, czyli mikrokontroler (µC), który nie jest komputerem. Nie ma bibliotek, więc potrzebuje trochę więcej surowego kodu, ale to nic dla naszego czata GePeTto, który co prawda miał chwilę zadyszki, ale zaraz wypluł całkiem niezły kod. Malina Pico pali na widok kabla USB. Poprzednio miałam problem z wgraniem bootloadera, a teraz nie zajęło mi to nawet ćwierć sekundy. To nie mogło być prostsze... Najd...

GPS albo LCD, sudo albo venv

 Gier i zabaw z GPSem z poprzedniego wpisu ciąg dalszy. Tym razem luźniej powiązane z projektem detektora, więc nie zaliczam do serii. Miałam wczoraj pisać wpis o wyświetlaczu LCD, ale nie skończyłam wtedy z nim pracować, a wolałabym pisać o w miarę zakończonych rozdziałach. O tyle, o ile, więc dziś będzie jednak o niedokończonym. Zacznę tę historię od strony wyświetlacza LCD, o takiego . Kiedyś coś z nim próbowałam szczęścia i trochę działało, a trochę pisało co drugą linię, zamiast w każdej. Teraz zaczynam od czata GePeTto, który daje mi przykładowy kod. Coś mi w tym kodzie od niego nie pasuje, bo w ogóle pominął jeden pin, który trzeba podłączyć, więc szukam w internecie po nazwie sterownika (Python nazywa to modułem, pewnie poprawnie byłoby nazwać to biblioteką, ale służy ona do sterowania wyświetlaczem, więc idąc za skrótem myślowym zostanę przy tym nazewnictwie). Znajduję stronę internetową wydawcy sterownika, na której jest dość treściwy tutorial. Chcę zainstalować sterownik...